Wiadomości 

Bruksela nie reaguje. Niemcy otwarcie niszczą istotny sektor polskiej gospodarki!

Udostępnij:

Teoretycznie działamy na wspólnotowym rynku, na którym funkcjonują zasady swobodnego przepływu kapitału, towarów, usług i ludzi. W praktyce sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Z jednej strony sama UE dopuszcza wprowadzanie wyłomów od wspomnianych zasad (vide: nowe ograniczenia dot. swobody świadczenia usług przez branżę transportową). Z drugiej strony – państwa “starej UE” ograniczają swobodny przepływ towarów wprowadzając tzw. bariery pozataryfowe (np. wymóg dodatkowej certyfikacji). Efektem jest blokowanie ekspansji polskich firm na zachodnim rynku.

Unia Europejska to teoretycznie największy na świecie obszar wolnego handlu i swobodnego przepływu towarów i usług. Teoretycznie. W praktyce bowiem nakładane przez poszczególne państwa UE (najczęściej jej “starej” części) dodatkowe wymagania techniczne, certyfikacyjne czy fitosanitarnepowodują, że zasada swobodnego przepływu towarów i usług jest w sposób istotny ograniczana. Największe straty ponoszą z tego tytułu firmy z państw “nowej UE” (takich jak Polska), które nie mogą podejmować normalnej konkurencji na terytorium Niemiec, Francji czy Włoch.


Jak takie blokowanie konkurencji wygląda bezpośrednio za naszą zachodnią granica? Otóż niemieccy urzędnicy widząc, że dany produkt może stanowić realną konkurencję dla rodzimych wyrobów, żądają dostarczenia dodatkowych certyfikatów, których zdobycie potrafi być kłopotliwe, kosztowne a z pewnością czasochłonne.

Najsłynniejszą sprawą zastosowania tzw. barier pozataryfowych na polskiej firmie była opisywana już na łamach tego bloga historia, jaką doświadczył na niemieckim rynku polski URSUS. W skrócie największym: Okazało się, że maszyny oferowane przez naszego producenta były tańsze od maszyn produkowanych w Niemczech, a dodatkowo prezentowały porównywalną jakość. Co w takich okolicznościach zrobili niemieccy urzędnicy – pomimo istnienia unijnej zasady swobody wymiany towarów, zablokowali wejście na swój rynek maszyn z Polski poprzez żądanie dostarczenia dodatkowych i kłopotliwych w uzyskaniu certyfikatów jakości. Efekt? URSUS musiał znaleźć obejście. Firma zaczęła rejestrować swoje maszyny w Polsce i jako używane (ale z zerowym przebiegiem) sprzedawała je na rynek niemiecki. 

Podobne praktyki obserwowane są również w innych państwach “starej UE”. Dla przykładu –we Francji obowiązuje niezwykle uciążliwy i rozbudowany system administracyjno-licencyjny dla zagranicznych firm budowlanych, które chciałyby realizować kontrakty. Wszystko po to, aby już na starcie zniechęcić zagraniczne firmy do wchodzenia na tamtejszy rynek.

Obowiązek wewnętrznej (lokalnej) certyfikacji danego towaru, pomimo wyprodukowania go zgodnie z unijnymi standardami oraz istnienie dodatkowych przeszkód natury administracyjno-licencyjnej, to nie jedyne problemy uderzające we wspólnotową zasadę swobody przepływu towarów i usług.Obostrzenia, pod wpływem najsilniejszych państw “starej UE”, wprowadza również sama Bruksela! Przypomnijmy – nie tak dawno Komisja Europejska wespół z Francją i Niemcami przeforsowały likwidację zasady swobody usług w przypadku kierowców z transportu międzynarodowego, która drastycznie uderza w polskie firmy transportowe (to one w ostatnich latach, dzięki konkurencyjnym kosztom prowadzenia działalności, zdominowały transport drogowy w Europie).

Zaciekawi Cię również:

Napisz komentarz