Wiadomości 

To dopiero PROPAGANDA! TVN uderza w polskich rolników. Chcą ich zniszczyć!

Udostępnij:

TVN od 2016 r. należy do amerykańskiej korporacji medialnej Scripps Networks Interactive, zajmującej się kulinariami. Tematycznie nowy właściciel powiązany jest z rynkiem spożywczym. Pod koniec stycznia TVN po zrealizowaniu śledztwa dziennikarskiego wyemitował materiał, który miał za zadanie wstrząsnąć opinią publiczną. Pokazano w nim m.in. „leżaki” (słabe krowy, które liną wciąga się do ubojni) oraz ubój bez obecności lekarza weterynarii. Media – zwłaszcza mainstreamowe – podejmują temat w duchu afery międzynarodowej.


„Mistrzowskie prowadzenie polityki, we wrześniu 2018 EU godzi się na zwiększenie importu wołowiny z USA, sprawa jest dogadywana, w styczniu 2019 rozpoczyna się kampania promująca wołowinę USA w EU i amerykański TVN odpala materiał o polskiej wołowinie”


– pisze jeden z użytkowników Wykop.pl zamieszczając link do US Meat Export Federation, organizacji promującej amerykańskie mięso na całym świecie, która poinformowała, że w styczniu tego roku rozpoczęła w krajach Europy Wschodniej, w tym w Polsce, kampanię na rzecz amerykańskiej wołowiny.


Z drugiej strony, TVN podjął interwencję w faktycznie skandalicznie prowadzonej ubojni w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie m.in. miało dochodzić do wykrajania ropieni z tusz mięsnych.


Jedna z pracownic na uwagę dziennikarza TVN, który zatrudnił się w ubojni w celu realizacji materiału śledczego, że „tusze są jakieś dziwne” miała odpowiedzieć:


„Coś takiego to więcej idzie na kebaba. Dlatego ja nieraz powiedziałam: “K***a, kebaba już nie.”


Czy jest to jednak domena polskich ubojni i standard, czy wypaczenie? Z materiału TVN i opisu na stronie Tvn24.pl, gdzie opisano przykład jednej rzeźni, przebija w narracji liczba mnoga.


„W polskich rzeźniach od lat na masową skalę zabija się chore krowy”


– czytamy na stronie Tvn24.pl


Co ciekawe, analogiczna sytuacja do zdarzeń – nota bene skandalicznych – z polskiej ubojni na Mazowszu miała miejsce niedawno w Niemczech. W Dolnej Saksonii w mieście Bad Iburg zamknięto rzeźnie, po tym, jak okazało się, że skupowała i przerabiała nie tylko bydło chore, ale także padłe. Tym razem steki ze zdechłych krów nie zainteresowały ani TVN, ani opinii światowej, chociaż to kolejna już z serii skandali w niemieckich ubojniach (m.in. dwa lata temu media podały informację o procederze dwóch braci; jeden właściciel ubojni, a drugi utylizacji mieli produkować wyroby mięsne z… padliny!).


Tymczasem efekt styczniowego materiału TVN był natychmiastowy, pomimo, że słynne „chore” mięso, po badaniach weterynaryjnych – co ogłosił oficjalnie Główny Lekarz Weterynarii – okazało się zdrowe. Głos zabrała Francja, której minister rolnictwa mówił o „polskim oszustwie”. Alarm wszczęto także w Estonii, Finlandii, Niemczech, Hiszpanii, na Litwie, Łotwie, w Portugalia, Rumunii, Szwecji, Słowacji, Czechach i na Węgrzech.


„Dziwnym zbiegiem okoliczności jest fakt, iż w lutym wchodzi do Sejmu ustawa o ochronie zdrowia zwierząt. Przed debatą w Sejmie pojawia się reportaż TVN i robi się z tego aferę, choć podobne afery występują np. w Niemczech i o tym media już tak nie trąbią. Oczywiście proceder trzeba potępiać i eliminować z rynku 😡. Wszyscy powinni być surowo osądzeni. Dodatkowo dziennikarz, który zatrudnił się w ubojni jest wegeterianinem… Reszty chyba nie trzeba tłumaczyć, żeby powiązać fakty…”


– napisała w mediach społecznościowych Barbara Wilczek z Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego UPEMI.


Warto przypomnieć, że przed nieudaną próbą wprowadzenia zapisów do Ustawy o ochronie zwierząt stacja TVN angażowała się w śledztwa na fermach futrzarskich zgodnie z rytmem procesu legislacyjnego (wówczas żywotnie zainteresowani likwidacją hodowli w Polsce był niemiecki koncern utylizacyjny).

Zaciekawi Cię również:

Napisz komentarz